niedziela, 27 października 2013

19.10.2013 Sobota, dzień 8

Sobota, znów przeprowadzka. Jak wrócę do kraju to chyba będę ekspertem, bo przed wyjazdem do US też niejedno przeżyłam w tym temacie. Spakowałyśmy się i dokładnie o 12:00 "włoskiej pani" wręczyłyśmy klucze. Z 126 Street, Manhattan na Jefferson Avenue, Brooklyn, niedaleko metra J. W weekend zaczęły się prace remontowe w metrze w różnych częściach miasta. Windy dla niepełnosprawnych nie działały, zatem własna siła mięśni i napotkanych, miłych osób nieoceniona. Nowojorskie metro realizuje plan przebudowy, który ma trwać do jesieni przyszłego roku. Modernizacja ma zapewnić przede wszystkim łatwiejsze przesiadanie się między liniami i szybszą komunikację, może to odczuję. W nowojorskim metrze jest tylko kilkanaście stacji przystosowanych dla niepełnosprawnych. W większości przejazdy niepełnosprawnych realizowane są poprzez specjalne busy, które należą do komuniakcji Nowego Jorku. Jednak jest to naprawdę dziwne, ponieważ w Europie 90% stacji przygotowana jest dla niepełnosprawnych w ramach "łamania barier", tutaj nie jest to aż tak ważne, chociaż wszystkie chodniki przy przejściach dla pieszych są obniżone. Mijamy na Brooklynie stację Kosciuszko Street, nawet nie potrafię powtórzyć jak oni to wypowiadają - Polak zawsze będzie mówił poprawnie Kościuszko. Jeszcze jedno,czy przeciętny Amerykanin wie, kim on był?, pomijam wiedzę przeciętnego Polaka. Docieramy do naszego nowego domu. Clark pomaga nam z bagażami. Słysząc mój zachrypnięty głos, podaje mi czrną herbatę - ulepek, czyli bardzo słodką dla zdrowotności oczywiście (Amerykanie nie piją herbaty, jako napoju, ewentualnie Ice Tea.) Będąc bardzo miłym dla mnie, nie mogłam zgłosić narzekań. Potem przynosi mi dużą tabletkę, rozsypując przy tym kilka na podłogę, mam aż wyrzuty sumienia. Proszę, żeby pokazał mi opakowanie co to jest, przybiegł zaraz z opakowaniem mówiąc, że nie daje mi narkotyków. Przeprosiłam go za to, ale niestety zboczenie zawodowe, zmusza mnie do sprawdzenia. Otrzymałam od Clarka 1000 mg B12, tylko w Stanach takie dawki serwują tej witaminy, bo wchłanialność wynosi pewnie 10%. Znowu człowiek, chce być kulturalny i łyka to bez wpływu na obecny stan.
Emily zajmuje się projektowaniem ubrań, Clark produkuje własną muzykę. Emily miała urządzoną pracownię z maszyną do szycia. Otrzymałyśmy od niej poduszki z nadzieją, że później otrzymamy resztę łóżkowej bielizny. Zapytałyśmy się o internet, Clark odpowiedział że po jego powrocie ze sklepu wszystko nam powie i wyszedł z Emily. Nie spodobało nam się to, cóż było robić? Carla podeszła do modemu i wpisała hasło do WiFi. Nie działa, informacja "make a payment", nasi współlokatorzy nie opłacili dostępu. Wrócili z rolkami papieru toaletowego, ponieważ jego też nie było. Pytam Clarka ponownie, co z internetem, mówi: "Muszę wprowadzić nowe dane, za dwie godziny będzie, nie martw się". Czytaj: muszę zapłacić za niego. Postanawiamy wyjść, pytamy o klucze. Dostajemy mały kluczyk do pokoju by zablokować klamkę i informację, że będą w domu, zatem nie musimy się martwić oraz kod do drzwi wejściowych do budynku. Tysiące myśli w postaci twierdzeń i pytań przebiegło przez naszą głowę po wyjściu - czy zastaniemy bagaże?, czy nas wpuszczą?, będziemy spać na schodach, kupili rzeczy do domu za wynajem, zatem są bez pieniędzy i tym podobne.
Przeszłyśmy się po Manhattanie. Będąc na Manhattanie nie ma możliwości, aby nie posłuchać muzyki na któreś ze stacji. Przeróżne gatunki i ilość występujących, od solistów po grupy 5 osobowe. Wsiadamy do metra S łączącego tylko i wyłącznie Times Square z Grand Central. Drzwi się zamykają i dwóch chłopców prosi o wysłuchanie piosenki i tak mija krótka podróż. :-)
Po powrocie do domu, nie zastałyśmy lokatorów, więc dzwoniłyśmy do nich. Emily przybiega mówiąc, że są u znajomych i podaje hasło do internetu, które już znamy. Nie zostawili nam pościeli, więc dzwonimy ponownie, Clark odbiera i mówi, że pytał się wcześniej, czy czegoś nie potrzebujemy, nie wiedziałyśmy że trzeba mówić o oczywistościach.
Jak tu nie brać rzeczy z samolotu, kocyk tej nocy był niezbędny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz