Plan dnia to przede wszystkim zwiedzanie, ale po sobotnim cieple, dzisiaj było naprawdę zimno i dodatkowo zaczęło tak wiać, że wiatr przeszywał na wskroś.
Carla zapyta się dzisiaj w restauracji, czy mogę zacząć tam pracę, jako hostessa, bo zwolniło się miejsce. Praca polega na odbieraniu telefonu i zapisywaniu rezerwacji na konkretną godzinę oraz przyprowadzaniu gości do stolika i to wszystko za 12$ za godzinę. Dla mnie na początek idealne, później przeczytacie dlaczego.
Na początek warto coś napisać o mojej dzielnicy, skoro minął tydzień mieszkania tutaj. Na pierwszy rzut oka jest tu mieszanka ludzi hiszpańskojęzycznych - Dominikana, Puerto Rico, Meksyk, Wenezuela. Czy jest bezpiecznie? Szczerze mówiąc, trudno powiedzieć. Mnie nie zaczepiają. Widać jednak panów w czarnych samochodach z przyciemnianymi szybami, które stoją w drugim rzędzie z zaparkowanymi, a silnik jest włączony. Po co stoją? Przed budynkami wieczorem stoi zazwyczaj grupka mężczyzn Po co stoją? Przed budynkami, które należą do miasta i są uważane za tanie, stoją super samochody. Skąd mają pieniądze? pomijając fakt, że samochody są tu tanie, ale te mieszkania są podobno dla biednych. Dopóki nie masz z tymi ludźmi i ich interesami nic doczynienia, jesteś dla nich powietrzem. Widać jednak w dzielnicy sytuacje jak z filmów gangsterskich - przekazywanie sobie czegoś przez szybę samochodu, kilku panów wysiadających z samochodu idących do klatki a kierowca zostaje w samochodzie. Jednak myślę, że można czuć się bezpiecznie, jeżeli tylko trzyma się człowiek z dala od takich sytuacji, nie parzy na nie i idzie przed siebie.
W okolicy są bardzo ładne miejsca, jak stare domy, które znajdują się przy brzegu rzeki Hudson. Niektóre z nich są niestety opuszczone.
Widziałam maraton z daleka, a raczej jego zakończenie, bo tłum był ogromny, a nie ukrywam, że trochę obawiałam się szaleńców. Zwłaszcza, że maratonu nie było w zeszłym roku z powodu huraganu Sandy, to w tym roku mogło wydarzyć się coś innego. Mam wrażenie, że tutaj to nigdy nie wiadomo, co się może wydarzyć.
Stacja docelowa Penn Station, zaraz obok Empire State Building i przechodzę do Harold Square - skrzyżowanie ulicy Broadway i 6 Aleji oraz między 34 a 35 Street West. Znajduje się tam mały jarmark, gdzie sprzedawane są produkty regionalne i wyroby własne. Polacy z kiełbasą też są. :-) Super atmosfera pomimo panującego zimna.
Panie i Panowie na 34 Street Victoria's Secret. Moi drodzy zaskoczenie, ponieważ ceny są takie same jakie w Triumph'ie a na pewno niższe niż w Intimissimi. Nie ukrywam, bardzo mnie to cieszy. :-) Dodatkowo możecie nacieszyć swoje oczy pokazem, który odbył się we wrześniu a 10 grudnia zostanie wyemitowany po raz pierwszy na kanale CBS. Obok sklepu Victoria's, dom handlowy Macy's. Znaleźć tam można wszystkie najważniejsze marki znanych projektantów - asortyment od ubrań poprzez perfumy i galanterię skórzaną do kosmetyków. Uwaga Panie! Najnowsza maskara Chanel kosztuje tu 30$ a nie jak w Polsce 130 zł w sklepie internetowym. Niedziela to tutaj czas zakupów, więc zwiedzanie sklepów to nie jest dobry pomysł na dziś, zatem idę dalej do zachodniej części Manhattanu. Przy samej rzece Hudson znajduje się Jacob K. Javis Convention Center - odpowiednik polskich hal Expo. Projekt architektonicznych, to rzecz gustu.
Z powodu zimna wracam szybko do domu. Siadam do komputera Carli i zaczynam wysyłać resume i przeglądać, kiedy w restauracjach będzie tzw. open call, czyli wyznaczone godziny na przyjście na rozmowę rektutacyjną. Trochę załamują mnie tutaj ogłoszenia o pracę, czyli: doświadczenie tak, ale w Nowym Jorku; wykształcenie oczywiście tylko że amerykańskie. Na tzw."run boya" trzeba mieć czasem trzyletnie doświadczenie, a praca polega na przynoszeniu z kuchni na tacy talerzy z potrawami kelnerce, a czasem zabranie brudnych talerzy ze stołu. Na hostessę też minimum dwa lata doświadczenia, najwidoczniej trzeba profesjonalnie podnosić telefon. W Waldorf Astoria, trzeba mieć wyższe wykształcenie, żeby zapisywać numer pokoju, który będzie korzystał ze śniadania. (Daga uważam, że to chore!) Zatem już wiem skąd przyszła głupota do Polski, że sprzątaczka musi mieć średnie wykształcenie. Zaczepienie się jako pokojówka albo tzw. housekeeper, trzeba mieć bardzo dobre referencje. Mam doskonałe referencje - 20 lat sprzątania własnego pokoju i 5 lat sprzątania Tatrzańskiej plus drobne naprawy. Nie dziwi mnie, że wszyscy piszą, że trzeba mieć kogoś by cię polecił do pracy, bo inaczej nic nie znajdziesz. Nie dziwi mnie też, że nie posiadając polecenia, byle roboty ludzie szukają tu przez 3 miesiące. Ironizując - Stany kraj możliwości.
Na "poważniejsze" stanowiska - załóżmy asystentka działu - w ogłoszeniu o pracę wymienione jest dosłownie wszystko, czym osoba będzie się zajmować na tym stanowisku. Nawet nie chcę się do końca czytać tych wszystkich obowiązków. W Polsce napiszą, że wspieranie działu i jakieś trzy inne ogólne punkty. Dopiero jak jesteś zatrudniony to się dowiadujesz co naprawdę będziesz wykonywał. Dlaczego tak jest? Tu podpisuje się zakres obowiązków i z góry informuje się kandydata jaki ten zakres będzie. Czy to lepiej, czy gorzej? Wiedzą ci, którzy znaleźli się w jednej i drugiej sytuacji w Polsce. Nie wspominając o zadaniach rekrutacyjnych, które tutaj są dopiero na stanowiskach menedżerskich lub stanowiskach analitycznych oraz kreatywnych. U nas na każde stanowisko, bo trzeba sprawdzić czy dobrze maile piszesz (uproszczenie). Teraz to się naraziłam HR specjalistom!!!
Po powrocie Carli dowiaduję się, że mam przyjść jutro do restauracji i porozmawiać z menadżerem.:-)
Jak poradzić sobie z wyjazdem do Stanów, gdy wygrałeś Loterię Wizową, a rodziny nie masz w USA.
środa, 20 listopada 2013
3.11.2013, Niedziela, dzień 23
4.11.2013, Poniedziałek, dzień 24
Trzeba się wystroić na spotkanie. Rano też otrzymałam wiadomość, że zapraszają mnie na spotkanie w sprawie pracy w hostelu na West 31 Street, między 14:00 a 16:00. Przede wszystkim muszę pojawić się w restauracji, potem sprawdzę drugie miejsce.Jestem na miejscu 46 Street, zaraz obok schodów na Times Square. Przy barze Manuel - menadżer i mnóstwo kręcących się ludzi, ale nie klientów. Krótka rozmowa: Jaki jest mój status w Stanach? Czy mam wszystkie niezbędne dokumenty, żeby tu zostać? Zapraszam jutro na 15:00 na czarno do pracy i już. Na kolor czarny w pracy byłam przygotowana, doświadczenie z Anglii. :-) Na tak krótką rozmowę nie.
Postanowiłam pójść za ciosem i sprawdzić hostel. Zanim jednak znajdę się na spotkaniu to muszę wydrukować resume, z pustymi rękoma nie pójdę. Na 48 Street znajduje się biuro FedEx, które świadczy usługi przesyłkowe z jednoczesną samoobsługą wszystkich drukarek, w tym fotograficznych. Znowu usługa na kartę. Automat "wypluwa" kartę i trzeba ponownie włożyć kartę by ją doładować. Wykonanie druku lub kopii wymaga włożenia karty do standu, który jest przy każdej drukarce. Możliwość wydruku z USB i telefonu, jeżeli ma się kabel. Ultra drogo, bo jedna kopia czarno-biała 13 centów a można czasem wydrukować już za 5 centów.
Drukuję szybko resume i pędzę na 31st Street. Znajduję się na przeciwko wysokiego, wąskiego budynku. Naciskam 10 na domofonie i przedstawiam się. Wejście do budynku dość obskórne i jadę jakąś starą windą na górę. Na 9 piętrze wita mnie dziewczyna w czerni. Prosi mnie byśmy przeszły na 10 piętro. Na wstępie rozmowy mowi mi, że bardzo się cieszy, że przyszłam. Podaje jej moje resume i przedstawia się jako Maria (nie będę podawać pełnych nazwisk) Brzezina. Urodziła się w małej miejscowości pod Wrocławiem, jej rodzina przeniosła się do Niemiec jak była mała. Rodzice nie uczyli jej polskiego, w domu starali się mówić po niemiecku. Nie utrzymuje kontaktu z rodziną w Polsce, która mieszka w Opolu. Pełne zrozumienie w tej sytuacji maluje się na mojej twarzy. Wybory niektórych mogą naprawdę przerażać. W Ameryce jest 3 lata, jej mąż został przeniesiony z oddziału niemieckiego firmy do centrali w Ameryce. Jeden z najprostszych sposób na Zieloną Kartę. Mówi mi, że chce mi pomóc, bo wie jak ciężko znaleźć pracę na początku, szczególnie jak się nie ma doświadczenia w Nowym Jorku. Dodatkowo bardzo ceni Polaków za ciężką pracę. Rozmowa sympatyczna, ale mam wrażenie, że to bardzo szorstka dziewczyna. Zaproponowała mi bym została pokojówką w hostelu. Zmiana pościeli i jej wyprasowanie, wytarcie kurzu z dwóch półek, odkurzenie pokoju wielkosci pokoju na Tatrzańskiej (2,5m x 2,5m najwiekszy może ma 16m2) i wytarcie podłogi. Na wszystkie pokoje na piętrze przydzielone są tylko dwie łazienki. Oprowadza mnie po hostelu. Praca beznadziejna, ale w restauracji miałabym "part time" i tu też a dodatkowo, zmiany by się nie nakładały. Praca od piątku do poniedziałku od 7:30 do 14:30 i dłużej, jeżeli będzie taka potrzeba. Zgodziłam się! Potrzebuję "zielonych" by nie wydawać więcej z tych przywieziony. Płacą $10 za godzinę - dopóki nie otrzymam Zielonej Karty będą płacić do ręki. Zaczynam w środę.
Link do hostelu: www.urbanoasisnyc.com
Nawet jestem zadowolona z dzisiejszego dnia, bo będę miała dwie prace, więc może uda się szybko kupić laptopa, by blog wyglądał nieco inaczej.:-)
Wracam do domu znowu przez Herald Square i dalej w stronę 42 Street. Mijam wręcz hurtownie dodatków, gdzie u nas takie rzeczy można tylko kupić w internecie. Tutaj w "stolicy mody" znajduje się jeden sklep za drugim, oczywiście przemieszane - chińszczyzna obok amerykańskich i europejskich wytwórców dodatków. Wchodzę do jednego ze sklepów i oniemiałam z zachwytu. Dlaczego niegdyś w "polskiej stolicy nitki", a teraz podobno najlepszej "wytwórni" projektantów ubioru nie ma takiego sklepu? Brakuje takiego akcentu w Łodzi, zdecydowanie.
Po obejrzeniu królestwa dodatków i przechodząc przez całą aleję podobnych sklepów, wchodzę na plac Bryant Park. Mały ale bardzo stylowy skwerek. Wokół parku wysokie budynki jakby specjalnie zostały postawione, by chronić ten park. W parku małe, świąteczne sklepiki z rękodziełem różnego typu: biżuteria, bąbki, wyroby z wełny, szkła i skóry oraz domowe przetwory: czekolada, cider, ciastka i wiele innych pysznych różności (Świąteczne stragany jak we Wrocławiu na rynku.). Po środku parku lodowisko a obok bar -5º, gdzie wchodzi się w białym palcie by wypić drinka. Alternatywny bar znajduje się na przeciwko, na świeżym powietrzu z paleniskiem i kocami dla gości. Widok na Empire State Building i naprawdę fantastyczna atmosfera - enklawa w środku hałasu, bo park znajduje się może trzy przecznice od Times Square. Upojona widokiem mogę wracać do domu.