Od rana ogarniałam swój mały bałagan w szafie i torbie, bo nadal trzymam wiele rzeczy w walizce, bo mamy szuflady tylko w biurku.
Około 14:00 ruszyłyśmy zwiedzać i zaczęłyśmy od Columbus Circle (Już znacie, ale teraz zdjęcia Krzysia.). Idziemy na kawę i cistko. Jak każdy Polak wzrok skierowany w dół w czasie spaceru, dlatego może cały czas znajduję jednocentówki i pokrywę zrobioną w Indiach - tego też nie produkują w US. Idziemy się przejść po Central Parku. Przy wejściu stoi zawsze mnóstwo nagabywaczy, którzy proponują przejechać się dorożką lub rikszą albo wypożyczyć rower. Straż miejska robi "naloty" na nich i zabiera im rowery, bo nie są przypięte. Widzimy następującą sytuację: podbiega pseudo właściciel do strażnika, który odprowadza rower do furgonetki i zaczyna się rozmowa: "Dlaczego zabieracie ten rower, zostawcie."; "Proszę ze mną, zapłaci Pan mandat i otrzyma Pan rower"; "Właściwie to nie mój rower." :-D Szybciej ukradnie kolejny niż będzie płacić mandat, proste. Strażnik zabiera rower, pan się gdzieś "ulatnia".
W Central Parku przygotowania do jutrzejszego nowojorskiego maratonu. Prawdopodobnie jest to najważniejszy maraton w Stanach. Przygotowano promenadę, ostatnią prostą przed metą, gdzie postawiono flagi państw skąd pochodzą uczestnicy maratanu. Polska flaga oczywiście też jest. :-) DJe, wielki namiot, policja, helikopter, zabawa w pełni kontrolowana. Pogoda była piękna, więc był idealny dzień by zobaczyć Brooklyn Bridge nocą. W metrze oczywiście, jak to w weekend, kolejna trupa śpiewająca.
Link;:
https://www.youtube.com/watch?v=lo3-o0JZiY4&feature=youtube_gdata_player
Na moście mnóstwo turystów i rowerzystów. Kiedyś chciałabym z niego zjechać, ma duże nachylenie i można naprawdę rozwinąć sporą prędkość - śmigali jak wiatr. Widok przepiękny i tylko pozazdrościć tym co mieszkają w loftach w Williamsburg, bo taki widok mają codziennie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz