Kolejny dzień, tym razem na 7:30 do pracy. Spostrzegłam, że jest tu nawet ulica koreańska - 32rd Street - Korea Way. Wszystkie banery w języku koreańskim - zobaczcie sami.
W hostelu praca wre, ale najbardziej roześmiałam się, kiedy rozpoczęła się rozmowa na temat: ile kosztuje w naszych krajach jeden amerykański dolar?
Lucy usłyszała, że ponad 3 polskie dolary (Łatwiej to porównanie było jej zrozumieć.) i skomentowała soczyście: "Dlatego wasze kraje są takie biedne." Roześmiałam się i powiedziałam jej, że Republika Dominikany raczej też nie należy do najbogatszych - nie skomentowała.
Rozmowa rozwinęła się na temat ilości emigrantów z różnych krajów w NYC i jak trudno tutaj znaleźć normalną pracę, jak nie ma się Zielonej Karty. Dotychczas mam zupełnie inne wrażenie, raczej trudno znaleźć legalną pracę. Tutaj też pracodawca nie chce płacić podatków. Różnica jest taka, że u nas pracodawca zasłoni się umowami śmieciowymi: umowa o dzieło, bo umowa zlecenie to musi przynajmniej ubezpieczenie zdrowotne zapłacić. Tutaj albo pracujesz legalnie, albo nielegalnie.
Z innej beczki. Może to głupie, ale dzięki Rachel (Z Filipin.) znalazłam sklep, gdzie herbata Twings kosztuje $2,50, a nie ponad 3 dolary. Zresztą w tym sklepie znaleźć można wszystko. Z zasady ma być wszystko po 99C, ale tylko na parterze są rzeczy po około $1, a na dwóch pozostałych piętrach to rzeczy tanie ale wykraczające poza kwotę $2.
Można do herabaty kupić jeszcze delicje. Czy opakowanie nie jest takie same jak Delicji z Wedla? Może to ogólnie przyjęty wzór opakowania dla delicji?
Wszystko jedno, co pomyślicie, ten sklep zostanie moim faworytem pod dwoma względami:1-herbata Twings, 2-Bagle z Brooklyn'u. Zakochałam się w baglach z cynamonem i rodzynkami. Wyglądają jak donaty, czyli pączek z dziurką, ale zrobione są z ciasta chlebowego. Na razie się nie nudzą. :-)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz